Jesteś tutaj: Baza wiedzy / Blog i aktualności / Od chatbota SEO do platformy contentowej – premiera YOSA 1.0

21-04-2026

Od chatbota SEO do platformy contentowej – premiera YOSA 1.0

YOSA 1.0 to efekt kilku lat testów, błędów i zmiany podejścia do tego, czym powinno być narzędzie AI do SEO. Zaczęliśmy od chatbota i wizji „agenta do wszystkiego”, ale szybko okazało się, że to nie rozwiązuje realnych problemów użytkowników. Największym wyzwaniem okazał się content, więc skupiliśmy się wyłącznie na tym obszarze. Dzięki temu powstała platforma, która automatyzuje cały proces tworzenia treści SEO – od researchu po gotowy tekst. To produkt zbudowany nie na teoretycznych założeniach, tylko na realnym feedbacku użytkowników i konkretnych potrzebach rynku.

Od chatbota SEO do platformy contentowej – premiera YOSA 1.0 - SEO blog

Są takie momenty, kiedy wydaje Ci się, że wiesz dokładnie, co trzeba zrobić. A potem przychodzi zderzenie z rzeczywistością i… wszystko trzeba poukładać od nowa. YOSA to dokładnie taki przypadek. Mieliśmy wizję która wydawała się idealna, a potem przyszli użytkownicy i ostatecznie zbudowaliśmy coś zupełnie innego – z perspektywy czasu, znacznie lepszego.

Spis treści:

  1. Skąd wzięła się YOSA?
  2. Wszystko zaczęło się od chatbota
  3. Piękna wizja: agent AI, który robi „wszystko”
  4. Opinie, których nie chcieliśmy usłyszeć
  5. Punkt zwrotny – skupiamy się na jednym problemie
  6. YOSA dzisiaj
  7. 1. Podajesz domenę, a YOSA uczy się Twojej marki
  8. 2. Brand Voice
  9. 3. Wpisujesz temat – agenci przejmują pracę
  10. 4. Sugestie zamieniają się w gotowe poprawki
  11. 5. Topic Research
  12. 6. Keyword Analysis
  13. Stała liczba artykułów, przewidywalny koszt
  14. Czego nauczyły mnie 3 lata pracy nad agentem AI?
  15. Wypróbuj YOSĘ za darmo!
  16. Podsumowanie w punktach

Zobacz też:

Jak zrobiłem darmowy helpdesk dla YOSA

Na blogu naszej agencji SEO pojawiły się już trzy artykuły o tym, jak budujemy własne narzędzie AI do SEO:

  1. Najpierw opisałem, jak zbudowałem chatbota Ignasia.
  2. Potem Marcin opowiedział o wizji YOSA jako Smart SEO Assistant.
  3. Później ogłosiliśmy betę YOSA jako pełnoprawnego agenta AI do SEO.

Teraz wypuszczamy pełny produkt. Tyle że nie jest to dokładnie to samo, co planowaliśmy na początku.

Skąd wzięła się YOSA?

Żeby zrozumieć, czym jest YOSA, musimy cofnąć się do 2021 roku. W trakcie rebrandingu Top Online uderzyła nas jedna rzecz – nieświadomie od dawna budowaliśmy coś na kształt inteligentnego asystenta SEO. Po prostu nigdy tak tego nie nazwaliśmy.

Mieliśmy kilkanaście mikroserwisów. Jeden skanował strony, inny zbierał dane o frazach, kolejny monitorował zmiany, jeszcze inny analizował wyniki. Wszystko to spięte w system, który wykonywał za nas powtarzalną pracę, i to lepiej niż my sami.

System ten został ochrzczony mianem IGNAŚ – od Inteligentnego Asystenta SEO.

Kiedy Marcin, nasz CEO, pokazał go na konferencji I Love Marketing, wielokrotnie powtórzyło się pytanie: „czemu nie sprzedajecie tego jako softu?”. Nasza odpowiedź była wtedy prosta – bo to zbyt niszowe i zbyt mocno dopasowane do naszych procesów. Poza tym, to była też nasza przewaga konkurencyjna.

Ale ziarenko zostało zasiane.

Wszystko zaczęło się od chatbota

We wrześniu 2023 podjąłem się dość ambitnego zadania. Cel był prosty: chatbot AI, który odpowiada na pytania o pozycjonowanie stron na podstawie naszej wiedzy – książki i kursu SEO Samodzielni oraz innych materiałów.

Jaki był główny problem? Nie jestem programistą :). No ale zacząłem czytać, eksperymentować i testować.

  • Podejście 1. – finetuning. Szybko okazało się, że to ślepa uliczka.
  • Podejście 2. – surowe API modelu AI i embeddingi. Możliwe, ale wówczas zbyt skomplikowane jak na moje możliwości.
  • Podejście 3. – gotowe narzędzia typu ChatPDF. Za mało kontroli.

Dopiero przy Langchainie, Pythonie i Flowise coś zaczęło klikać. Po kilku miesiącach Ignaś zaczął odpowiadać sensownie na pytania związane z SEO.

Wtedy dotarło do mnie coś, co dziś może wydawać się oczywiste (wtedy na pewno nie było): model językowy bez kontekstu jest praktycznie bezużyteczny.

To nie AI samo w sobie jest wartością. Wartością jest wiedza, którą mu dostarczysz i sposób, w jaki ją uporządkujesz (procesy).

Piękna wizja: agent AI, który robi „wszystko”

Skoro mamy automatyzacje oraz bazę wiedzy i działającego chatbota, który z niej korzysta, to czemu nie pójść z tym wszystkim o krok dalej?

Pod koniec 2024 roku zaczęliśmy wdrażać wizję, którą Marcin miał w głowie od chwili pierwszego kontaktu z ChatemGPT.

Pomysł był następujący: stworzyć agenta SEO, który robi wszystko.

Nie tylko odpowiada na pytania, ale też wykonuje zadania. Użytkownik miałby do dyspozycji znajomy interfejs czatu, a pod maską chowałby się cały arsenał narzędzi SEO: do researchu słów kluczowych, do audytów, monitoringu, optymalizacji i generowania treści.

Planowanie, analiza, rekomendacje, content – wszystko w jednym miejscu, na podstawie naszego know-how.

W kwietniu 2025 wypuściliśmy betę YOSY. Ponad 300 osób zapisało się na testy. Zespół odpowiedzialny za produkt szybko urósł do 8 osób, w tym 4 programistów.

Mieliśmy plany pracy, automatyczne analizy, agentów, którzy rekomendowali działania, a nawet integracje z Google Search Console – wyglądało to naprawdę świetnie…

…na papierze.

A potem zaczęliśmy zbierać feedback.

Opinie, których nie chcieliśmy usłyszeć

Feedback z bety był momentami bolesny, ale jednocześnie bardzo potrzebny.

Pierwszy problem: za dużo opcji.

Hasło „Agent SEO, który robi wszystko" może i wyglądało efektownie na slajdach, ale w praktyce okazało się, że był to lekki przerost formy nad treścią. Interfejs dawał za dużo możliwości i za mało konkretów. Użytkownicy otwierali YOSĘ i nie wiedzieli, co wpisać. Brakowało punktu zaczepienia.

Drugi problem: największy pain point nie leżał tam, gdzie myśleliśmy. Nie w analizach, nie w audytach czy w planowaniu – tylko w treści.

Każdy freelancer czy agencja SEO potrzebuje contentu dla swoich klientów – artykułów na bloga, opisów produktów, treści na podstrony itd. I w zasadzie wszyscy mają z tym kłopot. Bo drogo, bo długo, bo AI pisze średnio, bo nie wiadomo, od czego zacząć.

Trzeci problem: chcieliśmy stworzyć narzędzie do wszystkiego. To z kolei oznaczało, że tak naprawdę nic nie robiliśmy dobrze i żaden element był dopracowany tak, jak powinien.

Trzeba było podjąć niełatwą decyzję i obrać inny kurs.

Punkt zwrotny – skupiamy się na jednym problemie

Klamka zapadła: YOSA przestaje być agentem do pozycjonowania, który ogarnia wszystko. Zamiast tego staje się platformą do tworzenia zoptymalizowanych treści pod SEO.

Robimy jedną rzecz. Ale robimy ją najlepiej na świecie.

Co jednak ważne – nie wyrzuciliśmy tego, co zbudowaliśmy wcześniej. Wręcz przeciwnie.

Cała wiedza z chatbota Ignasia, architektura agentowa z bety (planowanie, egzekucja, narzędzia), nasze autorskie automatyzacje i solidne 15 lat doświadczenia w SEO – to wszystko stało się fundamentem nowego produktu.

Tyle że od teraz ten merytoryczny i technologiczny „wsad” miał być zorientowany wyłącznie na jeden, konkretny problem – planowanie i tworzenie contentu.

YOSA dzisiaj

Dzisiejsza YOSA to multiagentowy system do generowania treści SEO.

Wpisujesz tytuł artykułu, a w tle dzieje się magia. A konkretnie cały proces, który odwzorowuje to, co sami robimy w Top Online: strategia, research, pisanie, optymalizacja i weryfikacja.

Różnica jest taka, że nie trwa to kilku godzin, tylko kilka minut. A Ty nie musisz mieć naszej wiedzy, tylko po prostu wpisujesz o czym chcesz napisać i niczym się nie martwisz.

1. Podajesz domenę, a YOSA uczy się Twojej marki

Na początku wpisujesz adres swojej witryny. System analizuje stronę i zaczyna stopniowo budować unikalną (bo Twoją) bazę wiedzy. Rośnie ona z każdym kolejnym materiałem, który dodasz.

Baza wiedzy w YOSA

Nie myśl o tym w kategorii jednorazowego promptu, a raczej kontekstu, który kumuluje się i rozszerza w miarę rozwoju strony.

2. Brand Voice

System automatycznie weryfikuje też, jak komunikuje się Twoja marka. I nie mam tu na myśli prostego suwaka na zasadzie ton formalny/ton nieformalny, tylko faktyczną analizę tego, jak brzmią Twoje treści. YOSA bierze potem ten „profil” stylu i stosuje go konsekwentnie w tworzonych tekstach.

Brand voice w YOSA

3. Wpisujesz temat – agenci przejmują pracę

Potem wpisujesz tylko temat i pałeczkę przejmują agenci. Jeden analizuje frazy i sprawdza SERP-y, drugi buduje strukturę, trzeci pisze, kolejny optymalizuje i tak dalej. Każdy pracuje na kontekście z poprzedniego kroku, więc nic się nie gubi po drodze.

Generowanie treści w YOSA - krok 1
Generowanie treści w YOSA - krok 2
Generowanie treści w YOSA - krok 3

4. Sugestie zamieniają się w gotowe poprawki

Gotowy tekst pojawia się w edytorze, który dodatkowo ułatwia pracę. Zaznaczasz fragment tekstu, zostawiasz komentarze, a na koniec YOSA wprowadza korekty.

Edytor YOSA Canvas - 1
Edytor YOSA Canvas - 2
Edytor YOSA Canvas - 3

To tak jakbyś pracował z copywriterem, tylko że poprawki pojawiają się od razu, a nie po kilku godzinach czy dniach po wysłaniu maila.

Ale YOSA to nie tylko generator artykułów.

5. Topic Research

Nie wiesz, jakie tematy pokryć na swoim blogu? Żaden problem – po prostu podajesz słowo kluczowe, a YOSA wypisuje zagadnienia, którymi warto się zainteresować.

Topic research w YOSA

Propozycje tematów budowane są na podstawie tego, co ludzie sprawdzają w Google i w AI takich jak ChatGPT czy Claude, co pokazują wyniki wyszukiwania i jakie intencje za tym stoją. Nie musisz analizować tego samodzielnie ani tym bardziej zgadywać, o czym by tu napisać.

6. Keyword Analysis

Wspominałem już, że nie wyrzuciliśmy tego, co zbudowaliśmy wcześniej? No właśnie – teraz dane o frazach są wbudowane w cały workflow generowania treści.

YOSA sama je pobiera, analizuje i wykorzystuje do tworzenia wytycznych, z których korzysta potem agent piszący treść. Tekst jest od razu zoptymalizowany pod SEO.

Poza tym, ciągle można o nie po prostu zapytać.

Analiza słów kluczowych w YOSA

Stała liczba artykułów, przewidywalny koszt

Długo zastanawialiśmy się nad tym, jaki model cenowy zastosować. Po przeanalizowaniu konkurencji stwierdziliśmy, że stawiamy na maksymalną prostotę.

Nie płacisz za tokeny czy kredyty i nie zgadujesz, ile tekstów wyciśniesz z budżetu. Nie jest też ważne, czy tworzysz akurat krótkie opisy produktów czy rozbudowane poradniki blogowe na 15 czy 20 tysięcy znaków.

Plan mówi wprost: X wygenerowanych tekstów za X złotych – i kropka.

Szczegóły znajdziesz na naszej stronie: yosa.ai

Czego nauczyły mnie 3 lata pracy nad agentem AI?

  1. Chatbot Ignasia nauczył mnie, że największą wartością nie jest sam model językowy, tylko kontekst, który mu dajesz. Bez bazy wiedzy czy struktury AI pluje generycznym tekstem, którego w internecie jest już za dużo.
  2. Wizja „agenta do wszystkiego" nauczyła mnie w praktyce, tego co już niby wiedziałem, czyli że technologia bez wyraźnego fokusu to co najwyżej demo, a nie pełnoprawny produkt. Można zrobić wiele rzeczy średnio, albo jedną rzecz porządnie.
  3. Feedback z bety nauczył mnie z kolei pokory. Bo finalnie to nie my decydujemy, co jest wartościowe – robią to nasi użytkownicy.

YOSA 2.0 to efekt tych wszystkich kroków i wyciągnięcia z nich lekcji:

  • Mniej funkcji, ale każda działa na 100%.
  • Mniejszy zakres, ale większa głębia.
  • Jeden problem – content pod SEO – rozwiązany od początku do końca.

Wypróbuj YOSĘ za darmo!

Nasze narzędzie ma darmowy plan, w którym wygenerujesz dwa teksty miesięcznie. To spokojnie wystarczy, żeby zobaczyć, jak YOSA pracuje na Twojej stronie – z Twoją bazą wiedzy, Twoim brand voice i Twoimi tematami.

Bez podpinania karty, bez zobowiązań.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak nam to wyszło – przetestuj YOSA za darmo i daj znać, co myślisz.

Z okazji premiery mam też dla Ciebie prezent: z kodem TOPONLINE20 otrzymasz 20% rabatu na pierwszy miesiąc korzystania z YOSY.

Jeśli masz uwagi czy pytania, napisz do nas na [email protected] lub do mnie bezpośrednio - na LinkedIn.

PS Limit odnawia się każdego miesiąca, więc zawsze możesz poeksperymentować z planem free przez kilka miesięcy. Przez ten czas sprawdzisz, jak teksty się indeksują, jak rankują w Google i czy faktycznie robią robotę.

Podsumowanie w punktach

  1. YOSA 1.0 to efekt kilku lat eksperymentów z AI, które zaczęły się od wewnętrznych narzędzi SEO w Top Online.
  2. Pierwszym krokiem był Ignaś – system mikroserwisów automatyzujących powtarzalne działania SEO.
  3. Początkowe próby stworzenia chatbota do SEO pokazały mi, że kluczowa nie jest technologia modeli językowych, tylko kontekst i jakość wprowadzanych danych.
  4. Pierwotna wizja zakładała stworzenie agenta SEO „do wszystkiego” – mieliśmy już do tego solidne fundamenty, na których mogliśmy dalej budować.
  5. Beta YOSY 1.0 udowodniła nam, że zbyt szeroki zakres funkcji utrudnia korzystanie z narzędzia, a użytkownicy mają problem przede wszystkim z ogarnianiem wartościowych treści SEO.
  6. Zdecydowaliśmy, że core’m YOSY będzie wyłącznie planowanie i generowanie tekstów pod SEO, bazujące na naszym know-how i wypracowanych już rozwiązaniach technologicznych.
  7. Obecna wersja YOSY to multiagentowy system automatyzujący cały proces tworzenia contentu.
  8. Narzędzie wykorzystuje dane o marce, frazach kluczowych i intencjach użytkowników, aby generować bardziej dopasowane teksty.
  9. YOSA 2.0 to produkt zbudowany na feedbacku użytkowników i skupiony na jednym, konkretnym problemie – tworzeniu i optymalizacji contentu pod SEO.

Naprodukowaliśmy się nie lada. A czy szczena opada? (D)oceń nas!

Aktualna ocena:

Bądź pierwszą osobą, która (d)oceni treść.

5 / 5

Liczba ocen: 0

Twoja ocena:

Przeczytaj również:

Pozycjonowanie
Co powinien zawierać  dobry artykuł blogowy, aby polubiły go boty? - SEO blog
Pozycjonowanie
Kiedy SEO dowozi, a strona nie…
Hubert Szajner, 31-03-2026
Kiedy SEO dowozi, a strona nie… - SEO blog

SEO na luzie

Historia Twojego sukcesu może zacząć się dziś. Odbierz darmową analizę Twojej strony.

ODBIERZ DARMOWY
AUDYT W H

  • Odezwiemy się w 24h
  • Otrzymasz bezpłatną analizę strony i porównanie z konkurencją
  • Zaproponujemy skuteczną strategię działania
  • Otrzymasz ofertę w formie wideo, współpraca od 2999zł / mc