Premiera Claude Fable 5 i Mythos 5 – i niemal natychmiastowy ban ze strony rządu USA. Schema.org pokaże teraz, jak dane strukturalne są wykorzystywane w internecie. Apple wprowadza Siri AI oparte na Gemini. Poza tym: Google uzupełnia dokumentację o informacje dotyczące LLMs.txt, integracja wizytówek firmowych z Gemini, a także wyrok sądu w Niemczech, który twierdzi, że Google ponosi odpowiedzialność za błędne informacje w AIO.
1. Claude Fable 5 i Mythos 5 – nowe modele AI zadebiutowały i… zostały zablokowane
Ledwo co dostaliśmy je w swoje ręce, a już nie możemy z nich korzystać. Nowe modele AI opracowane przez Anhropic – twórców Claude’a – zostały oficjalnie wyłączone z użytku.
Nie stało się to z powodu awarii technicznej czy błędów w działaniu modeli, ale na skutek decyzji władz Stanów Zjednoczonych, które uznały Fable 5 i Mythos 5 za potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego (!).
Administracja Trumpa wydała tzw. dyrektywę eksportową, która uniemożliwiała korzystanie z modeli osobom bez obywatelstwa USA – dotyczyło to też pracowników firmy Anthropic. Zrobił się jednak z tego taki bałagan, że finalnie zdecydowano się na odcięcie dostępu do systemów wszystkim użytkownikom.
Zobacz też:
Decyzja amerykańskiego rządu jest bezprecedensowa, ale właściwie dlaczego ją podjęto? Dominują opinie, że… ze strachu.
Podobno najwięcej obaw wzbudził model Mythos 5, który miał wyjątkowo zaawansowane zdolności analizy kodu i wykrywania podatności w oprogramowaniu.
Z jednej strony czyniło go to potężnym narzędziem dla specjalistów od cyberbezpieczeństwa, z drugiej – możliwym wsparciem dla cyberataków.
Anthropic nie zgadza się z oceną rządu i twierdzi, że wskazane problemy nie są niczym nowym, a podobne ograniczenia występują także w innych modelach AI.
Na razie nie wiadomo, czy i kiedy Fable 5 i Mythos 5 wrócą do użytku. Wszystko wskazuje jednak na to, że ich przyszłość zależy nie tylko od rozwoju technologii, ale również od decyzji politycznych.
Czy wciąż rozmawiamy o produktach technologicznych, czy już o narzędziach o strategicznym znaczeniu dla państw, gospodarek i bezpieczeństwa narodowego?
2. Schema.org teraz pokazuje, jakie strony używają konkretnych danych strukturalnych
W Schema.org pojawiła się nowa funkcja, która może sporo zmienić w pracy specjalistów od pozycjonowania i web developerów. Po raz pierwszy udostępniono publiczne statystyki pokazujące, jak często poszczególne typy danych strukturalnych są wykorzystywane w internecie.
Warto wiedzieć
Przeczytaj zapowiedź na blogu Schema.org: Announcing the Schema.org Usage Statistics Dataset
Dane powstały we współpracy z Google i bazują na analizie ogromnych zasobów indeksu wyszukiwarki. Co jednak ważne, prezentują one liczbę domen korzystających z danego typu schema, a nie liczbę jego wdrożeń na stronach.
Oznacza to, że jeśli dana witryna wykorzystuje określony typ schema na setkach podstron, nadal jest liczona jako jedna domena korzystająca z tego rozwiązania.
Pierwsze liczby pokazują duże różnice w adopcji. Najczęściej używane typy, takie jak Author, pojawiają się na milionach domen, podczas gdy inne – jak Event – pozostają niszowe. To pierwszy raz, gdy branża ma dostęp do takiego poziomu informacji.
Schema.org podkreśla, że dane są aktualizowane co miesiąc i prezentowane w formie zakresów, a nie dokładnych wartości. Ma to ograniczyć wahania wynikające z ciągłego indeksowania internetu, a także zwiększyć prywatność.
Nowe statystyki można przeglądać bezpośrednio przy opisach typów schema, ale także pobierać w formacie CSV lub JSON i analizować we własnym zakresie.
Choć popularność danego znacznika nie oznacza automatycznie lepszych wyników w wyszukiwarce, publikacja tych danych to ważny krok w stronę większej przejrzystości ekosystemu SEO.
Po raz pierwszy można zobaczyć, jak naprawdę wygląda wykorzystanie danych strukturalnych w skali całego internetu.
3. Siri się zmienia – Apple wprowadza integrację z Gemini
Pierwsze zapowiedzi potencjalnej współpracy na linii Apple-Google dotyczącej rozwoju Siri pojawiły się w 2024 roku – pisał o tym Bloomberg. Już wtedy mówiło się o wdrożeniu modelu Gemini do asystenta na iPhonach.
Zobacz też:
Oficjalna informacja o pracach została udostępniona w styczniu tego roku, a teraz? Przechodzimy z teorii i hipotez do działającego produktu – Apple na swoim blogu ogłasza wprowadzenie Siri AI, czyli „znacznie bardziej kompetentnego i osobistego asystenta”.
Wśród jego nowych funkcji znalazło się m.in.:
- zrozumienie osobistego kontekstu,
- wykorzystanie szerokiej wiedzy o świecie,
- inteligentne działania w aplikacjach (np. tryb Siri Mode w apce Aparat, umożliwiający analizowanie i wchodzenie w interakcję z obiektami znajdującymi się przed obiektywem),
- świadomość tego, co dzieje się na ekranie,
- rozbudowana Inteligencja Wizualna (Visual Intelligence) i tryb multimodalny,
- głęboka integracja systemowa i nowe sposoby wywoływania asystenta.
Siri AI ma otrzymać zupełnie nową, osobną aplikację, która pozwoli przeglądać historię rozmów z asystentem. Dzięki bezpiecznej synchronizacji przez iCloud rozmowę rozpoczętą na Macu będzie można bez problemu kontynuować na iPhonie, iPadzie czy goglach Apple Vision Pro.
Na razie nie wiadomo, jak korzystanie z Siri AI przełoży się na zachowanie użytkowników i ruch na stronach. Apple nie zdradza, czy w odpowiedziach asystenta będą pojawiać się linki odsyłające do witryn (a jeśli tak, to jak często), ani tym bardziej – jak będzie można ten ruch mierzyć.
4. Google podkreśla: plik LLMs.txt ani nie szkodzi, ani nie pomaga
Google oficjalnie (po raz kolejny) potwierdziło, że pliki llms.txt nie mają żadnego wpływu na pozycje stron w wynikach wyszukiwania. Ich obecność na witrynie nie poprawia SEO, ale też nie szkodzi widoczności w Google.
Warto wiedzieć
Sprawdź zaktualizowaną dokumentację Google: Optymalizacja witryny pod kątem funkcji opartych na generatywnej AI w wyszukiwarce Google
Przedstawiciele firmy podkreślają, że systemy wyszukiwarki całkowicie ignorują ten typ pliku. Nie jest on wykorzystywany ani do indeksowania treści, ani do ich interpretacji, ani jako sygnał rankingowy.
Jest to po prostu element neutralny, bez znaczenia dla działania wyszukiwarki.
Google podkreśla, że – mimo rosnącego zainteresowania tym standardem w kontekście narzędzi AI – nie ma dowodów na to, by wpływał on na sposób, w jaki LLM-y lub wyszukiwarki analizują strony internetowe.
Najważniejsze pozostają klasyczne elementy SEO, takie jak jakość treści, struktura strony i możliwość jej indeksowania.
5. Od teraz możemy połączyć Gemini z profilem Google Moja Firma
Dzięki nowej funkcji właściciele biznesów mogą połączyć swoje konto GMF z Gemini i w ten sposób uzyskać bezpośredni dostęp do danych swojej firmy w rozmowie z AI.
W praktyce wygląda to tak, że użytkownik może zapytać Gemini o wyniki swojego biznesu, takie jak liczba wyświetleń profilu, zapytań o trasę czy połączeń telefonicznych, a system udzieli odpowiedzi w naturalnej formie, zaciągając najważniejsze informacje z wizytówki.
Nowością są też funkcje związane z opiniami klientów. Gemini ma pomagać w tworzeniu odpowiedzi na recenzje, wykorzystując ich treść jako kontekst, co pomoże przyspieszyć komunikację i ułatwi utrzymanie spójnego tonu odpowiedzi.
Google wprowadza także tzw. „Business notebooks”, czyli przestrzenie robocze w Gemini, które gromadzą dane o firmie i pozwalają zarządzać nimi w jednym miejscu. Mają one również sugerować działania, np. aktualizację informacji w profilu czy uzupełnienie brakujących danych.
Funkcje są wdrażane stopniowo i nie są jeszcze dostępne dla wszystkich użytkowników.
6. Google jest odpowiedzialne za błędne informacje w AIO – według niemieckiego sądu
Sąd w Monachium uznał, że Google ponosi odpowiedzialność prawną za fałszywe informacje pojawiające się w odpowiedziach AI Overviews.
Sprawa jest bardzo konkretna, bo dotyczy dwóch niemieckich organizacji, które zostały błędnie opisane w AIO jako podmioty powiązane z nieuczciwymi praktykami.
Nie chodziło jednak o cytowanie istniejących stron internetowych, tylko o wygenerowanie przez system nowych, nieprawdziwych stwierdzeń, które nie opierały się na źródłach dostępnych w sieci.
W ocenie sądu AI Overviews nie działają wyłącznie jako pośrednik kierujący użytkownika do stron, ale tworzą autonomiczne podsumowania i nowe wypowiedzi. W związku z tym nie można ich traktować jako neutralnego agregatora treści, lecz jako system, za który odpowiedzialność ponosi jego operator (w domyśle: Google).
Google argumentuje, że użytkownicy powinni być świadomi możliwych błędów generatywnej AI i weryfikować informacje samodzielnie. Sąd jednak odrzucił tę linię obrony, wskazując, że przeciętny użytkownik ma prawo zakładać, że te informacje są wiarygodne – szczególnie jeśli są przedstawione bezpośrednio jako gotowa odpowiedź.
W wyniku wyroku Google zostało zobowiązane do usunięcia podejrzanych treści oraz pokrycia większości kosztów postępowania sądowego.


