"SEO się zmieniło. Twoja wiedza też powinna." Szkolenie online z nowoczesnego SEO - już 17 września! Zobacz szczegóły TUTAJ. Ocena I edycji szkolenia: 5.0/5.0
Jesteś tutaj: Baza wiedzy / SEO News / SEO News #253 – znaki wodne w Claude, premiera Gemini Flash 3.7, prognozy Cloudflare o ruchu AI

18-08-2026

SEO News #253 – znaki wodne w Claude, premiera Gemini Flash 3.7, prognozy Cloudflare o ruchu AI

Dodaj nas jako preferowane źródło w Google

Anthropic wprowadza niewidoczne znaki wodne do tekstów generowanych przez modele Claude, które mają być możliwe do wykrycia przez specjalne narzędzia. Oznaczenia będą działać na poziomie modeli, więc obejmą również treści tworzone za pośrednictwem API. Nie będą jednak niezawodnym dowodem na to, że tekst w całości wygenerowała AI – watermark może pojawić się także po samej edycji tekstu przez Claude'a, a po większych zmianach może zniknąć. Firma planuje również stosować metadane C2PA w wybranych plikach graficznych. Rozwiązanie jest związane z wymaganiami unijnego AI Act, ale Anthropic zdecydował się wdrożyć je globalnie.

SEO News #253 – znaki wodne w Claude, premiera Gemini Flash 3.7, prognozy Cloudflare o ruchu AI - SEO blog

Anthropic będzie oznaczać znakami wodnymi treści wygenerowane w modelach Claude. Gemini Flash 3.7 już dostępny. Cloudflare prognozuje, że w ciągu najbliższych 5 lat ruch AI znacznie wyprzedzi ruch ludzi. Poza tym analiza Shopify dot. konwersji z chatbotów vs. klasycznych wyszukiwarek, wygenerowane grafiki w odpowiedziach AI, a także rozkminy o pochodzeniu Googlebota.

Anthropic wprowadza niewidoczne znaki wodne do tekstów generowanych przez modele Claude, które mają być możliwe do wykrycia przez specjalne narzędzia. Oznaczenia będą działać na poziomie modeli, więc obejmą również treści tworzone za pośrednictwem API. Nie będą jednak niezawodnym dowodem na to, że tekst w całości wygenerowała AI – watermark może pojawić się także po samej edycji tekstu przez Claude'a, a po większych zmianach może zniknąć. Firma planuje również stosować metadane C2PA w wybranych plikach graficznych. Rozwiązanie jest związane z wymaganiami unijnego AI Act, ale Anthropic zdecydował się wdrożyć je globalnie.

1. Anthropic wprowadza znaki wodne do swoich modeli AI

Anthropic zamierza dodawać niewidoczne znaki wodne do tekstów generowanych przez modele Claude. Mechanizm ma być osadzany bezpośrednio w treści, ale jednocześnie możliwy do wykrycia przez odpowiednie narzędzia – choć na razie niewiele na ten temat wiadomo.

Co ciekawe, watermarking nie będzie dotyczył wyłącznie samego Claude'a. Oznaczenia mają działać na poziomie modeli, a nie ich natywnej apki, więc obejmą też treści generowane np. za pośrednictwem API.

Nie można jednak traktować tego rozwiązania jako kolejnego niezawodnego detektora AI. Obecność znaku wodnego nie będzie automatycznie oznaczała, że cały tekst został wygenerowany przez sztuczną inteligencję.

Model mógł przecież jedynie poprawić albo przeredagować materiał przygotowany wcześniej przez człowieka. Z drugiej strony brak watermarku również nie będzie dowodem na to, że AI nie maczało swoich robotycznych „paluchów” przy powstawaniu treści – oznaczenie może zostać utracone np. po większej ingerencji w tekst.

Warto wiedzieć

Sprawdź zapowiedź na blogu Anthropic: How Claude marks AI-generated content

Anthropic planuje również stosować podpisane metadane C2PA w przypadku wybranych plików graficznych, takich jak PNG, JPG i SVG.

Decyzja o wprowadzeniu jest związana z wymaganiami unijnego AI Act i kodeksu przejrzystości, więc teoretycznie mogłaby targetować tylko Europę. Anthropic zdecydował się jednak wdrożyć rozwiązanie szerzej – wszędzie tam, gdzie Claude jest już dostępny.

2. Gemini 3.7 Flash już dostępny

Google zaprezentowało Gemini 3.7 Flash, model, który ma być przede wszystkim szybkim i stosunkowo tanim „wołem roboczym” (workhorse – jak sami to określili), przystosowanym do bardziej złożonych zadań.

Firma mocno stawia tutaj na rozumowanie, planowanie i wykonywanie wieloetapowych procesów, a nie tylko generowanie odpowiedzi na pojedyncze pytania.

Gemini 3.7 Flash ma lepiej radzić sobie z zadaniami wymagającymi korzystania z narzędzi, pracy z dokumentami, programowania czy automatyzacji. Google prezentuje go jako model dobrze pasujący do agentów AI, które mogą samodzielnie realizować kolejne kroki określonego procesu.

W przywoływanych testach nowa wersja wyraźnie poprawiła wyniki względem Gemini 3.6 Flash, m.in. w analizie dokumentów PDF i automatyzacji – który swoją drogą zadebiutował niecały miesiąc temu.

Zobacz też:

Premiera nowych modeli Gemini – 3.6 Flash, 3.5 Flash-Lite, 3.5 Flash Cyber

Google chce, żeby Gemini 3.7 Flash nadawał się do skalowania zastosowań produkcyjnych, gdzie model wykonuje bardzo dużo operacji. Do końca 2026 roku promocyjna cena ma wynosić 0,75 dol. za milion tokenów wejściowych i 3,75 dol. za milion tokenów wyjściowych.

Benchmark Gemini Flash 3.7
Kolejny benchmark Gemini Flash 3.7

Nowy model trafia również do Gemini Spark, czyli rozwijanego przez Google osobistego agenta AI. Ma on pomagać m.in. w pracy z plikami, e-mailami i dokumentami w Google Workspace.

Gemini 3.7 Flash można więc postrzegać jako kolejny krok w stronę bardziej praktycznych agentów AI. Google próbuje połączyć w jednym modelu zaawansowane rozumowanie, szybkość, możliwość korzystania z narzędzi i niski koszt działania. Czy nie brzmi to zbyt pięknie?

Świeżutki 3.7 Flash jest już też wdrażany do wyszukiwarki. Na razie skorzystają z niego wyłącznie płatni subskrybenci planów Google AI Pro oraz Ultra w wersji ENG.

Warto wiedzieć

Sprawdź zapowiedź na blogu Google: Introducing Gemini 3.7 Flash

3. CFO Cloudflare: Już niedługo ruch ludzi będzie 1000 razy mniejszy niż ruch AI

Cloudflare ostatnio mocno zwraca uwagę na rosnący udział ruchu AI w internecie.

CFO firmy Thomas Seifert powiedział podczas rozmowy dotyczącej wyników za drugi kwartał 2026 roku, że jeśli obecne trendy się utrzymają, za 5 lat ruch generowany przez maszyny może być nawet 1000 razy większy od ruchu ludzi.

Cloudflare podaje, że już teraz mniej niż połowa żądań stron HTML pochodzi od człowieka.

Zobacz też:

Cloudflare pozwala sprawdzić, czy Twoja strona jest przygotowana na agentów AI

Trafiłem jednak na ciekawą analizę, która trochę studzi nastroje. Wynika z niej, że duża liczba żądań wysyłanych przez roboty AI wcale nie musi oznaczać, że agenty i asystenci faktycznie korzystają z naszych treści.

Autor badania sprawdził dane z własnej strony w panelu Cloudflare i w ciągu 24 godzin zobaczył około 3000 żądań crawlerów AI. Najwięcej wygenerował CCBot, przypisywany przez Cloudflare do Common Crawl – 1510 żądań. Dalej znalazły się ChatGPT-User, ClaudeBot i Googlebot.

Widok panelu Cloudflare pokazujący żądania crawlerów AI

Okazało się, że część tych żądań (klasyfikowanych jako ruch AI) nie dotyczyła jego artykułów, ale potencjalnie wrażliwych plików, takich jak .env, klucze czy konfiguracje narzędzi AI.

Mówimy więc o ruchu, który dla właściciela strony czy eksperta od pozycjonowania jest w zasadzie bezwartościowy (a może nawet niebezpieczny). Nie przekłada się w żaden sposób na działanie witryny w kontekście dotarcia do użytkowników i widoczności w odpowiedziach AI.

Wychodzi na to, że o ile wzrost ruchu maszynowego jest realny, to nie można wrzucać wszystkiego do jednego worka o nazwie „ruch AI”.

Dla właściciela serwisu znacznie ważniejsze od samej liczby żądań jest to, co konkretnie robią boty. Mogą one czytać i wykorzystywać opublikowane treści, ale mogą też bezproduktywnie pobierać te same podstrony, wykonywać automatyczne skany, a nawet szukać poufnych plików.

Cloudflare pokazuje skalę tego zjawiska, ale – jak sugeruje autor – dopiero analiza własnych logów pozwala zobaczyć, co naprawdę kryje się za konkretnymi liczbami.

Warto wiedzieć

Sprawdź badanie, o którym mówię: The Biggest “AI Crawler” On My Website Was Hunting For Credentials

4. Wzrost konwersji z AI o 197%, ale ruch z Google nadal przeważa – twierdzi Shopify

Dane Shopify pokazują, że w drugim kwartale 2026 roku ruch kierowany do sklepów przez systemy AI wzrósł aż o 197% rok do roku. Dla porównania ruch organiczny zwiększył się o 12%.

Analiza Shopify - ruch z AI vs ruch z wyszukiwarek

Mimo tego wyszukiwarki nadal generowały znacznie więcej wizyt niż wszystkie analizowane platformy AI razem wzięte. Na razie nie ma więc mowy o wyparciu klasycznego wyszukiwania.

Mamy jednak kolejne potwierdzenie, że ruch z AI może być bardziej „wartościowy” od zwykłego, bo w takim scenariuszu klienci już wiedzą, czego szukają, i zazwyczaj są bardziej zdecydowani na zakup.

W przypadku produktów wymagających wcześniejszego researchu użytkownicy trafiający do sklepu z chatbotów i asystentów konwertowali około dwa razy częściej niż osoby z wyszukiwania organicznego. Ruch AI przynosił też około 1,3 razy więcej nowych klientów.

Zobacz też:

Shopify z narzędziem AI do automatyzacji marketingu

Shopify zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz: duże znaczenie mają dane produktowe. Użytkownicy kierowani przez AI konwertowali dwukrotnie częściej, gdy systemy korzystały ze strukturalnych danych z Shopify Catalog, zamiast danych zebranych z innych źródeł (choć to pewnie jakaś forma autoreklamy, trudno stwierdzić z pełnym przekonaniem).

Analiza Shopify pokazująca znaczenie danych produktowych dla konwersji z AI

Na razie wygląda więc na to, że AI nie zastępuje SEO, ale tworzy kolejny kanał dotarcia do klientów. Dla sklepów internetowych oznacza to konieczność dbania zarówno o widoczność w tradycyjnych wyszukiwarkach, jak i o jakość oraz strukturę danych, z których mogą korzystać systemy AI.

Warto wiedzieć

Sprawdź pełną analizę Shopify: AI and organic search are doing different jobs: What Shopify's data shows

5. W odpowiedziach AI Overviews pojawiają się grafiki wygenerowane przez AI

Google zaczyna wyświetlać obrazy generowane przez AI bezpośrednio w AI Overviews. Są one tworzone na podstawie treści tekstowych dostępnych na stronach internetowych.

Funkcja była wcześniej zapowiadana, ale teraz pojawia się już w rzeczywistych wynikach wyszukiwania.

Jako przykład niech posłuży przepis kulinarny na spaghetti squash (dynię makaronową), który krąży już w sieci.

Serwis Inspired Taste zauważył, że przy wyszukiwaniu własnego wpisu Google pokazał Przegląd od AI z wygenerowanymi grafikami przedstawiającymi kolejne etapy przygotowania potrawy.

Wygenerowane grafiki AI w Google AI Overviews

Problem w tym, że autorzy mieli własne materiały dotyczące tego przepisu i wcześniej sami wykonali całą pracę: testowali danie, przygotowali zdjęcia i film oraz opisali m.in. bezpieczne krojenie dyni i sposoby na jej szybsze przygotowanie.

Inny użytkownik może zobaczyć cytowane strony obok wygenerowanych grafik i uznać, że ilustracje pochodzą właśnie od jednego z tych serwisów. Tymczasem grafiki tworzy automatycznie Google.

No i tutaj robi się już lekki bałagan, bo coraz trudniej jednoznacznie określić, jaka część prezentowanej odpowiedzi pochodzi od twórcy, a co zostało wygenerowane przez wyszukiwarkę.

6. Ciekawostka: Skąd pochodzi Googlebot?

Powszechnie wiadomo, że crawlery i boty Google „pochodzą” z miasta Mountain View w Kalifornii – czyli z siedziby samego Google. Jak się jednak okazuje, temat jest nieco bardziej skomplikowany…

Choć adresy IP crawlerów mogą być faktycznie przypisane do tego regionu Kalifornii, nie oznacza to, że każde żądanie wychodzi właśnie stamtąd. Jak wyjaśnia Gary Illyes, rzeczywisty punkt, z którego wysłano połączenie, może znajdować się w zupełnie innym miejscu.

Wynika to między innymi ze sposobu działania infrastruktury Google i routingu. Sam adres IP nie ma bowiem jednoznacznej lokalizacji geograficznej. Informacja o tym, gdzie znajduje się dany adres, może wynikać z danych rejestracyjnych lub sposobu kierowania ruchu, a nie z fizycznego miejsca serwera.

To szczególnie ważne, jeśli na podstawie lokalizacji ruchu chcemy tworzyć reguły blokowania dostępu do strony.

Jeśli widzimy przy Googlebocie lokalizację „Mountain View”, nie powinniśmy zakładać, że Google właśnie stamtąd odwiedza naszą stronę. Google może również prowadzić crawling z różnych regionów świata.

Dlatego geolokalizację adresu IP Googlebota warto traktować z dużą ostrożnością. Lokalizacja przypisana do IP nie musi być tym samym, co rzeczywiste miejsce, z którego Google wysłał żądanie.

Naprodukowaliśmy się nie lada. A czy szczena opada? (D)oceń nas!

Aktualna ocena:

5 / 5

Liczba ocen: 2

Twoja ocena:

SEO na luzie

Historia Twojego sukcesu może zacząć się dziś. Odbierz darmową analizę Twojej strony.

BEZPŁATNA OFERTA
I PLAN DZIAŁANIA

  • Odpowiemy w 24h
  • Otrzymasz bezpłatny audyt w formie wideo
  • Zaproponujemy skuteczną strategię działania
  • Współpraca od 2999zł / mc